Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oscary 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oscary 2012. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lutego 2012

Oscary 2012



Już za kilka godzin w Hollywood zostaną rozdane Oscary a tymczasem na prośbę portalu mmwroclaw.pl - w doborowym towarzystwie - dzielę się paroma luźnymi uwagami i przewidywaniami dotyczącymi tegorocznej edycji.

"Liczę na to, że wygra "Rozstanie" - w moim odczuciu jest lepszym filmem - bardziej złożonym psychologicznie, mniej konwencjonalnym. "W ciemności" to film akademicki i niewiele wnoszący do tematyki kina holocaustowego. Gdyby miał wygrać, to raczej dlatego, że nagroda pomogłaby mu w promocji w Stanach Zjednoczonych, której "Rozstanie" już nie potrzebuje, bo jest tam doskonale znane.
Na korzyść "Rozstania" może przemawiać również sytuacja polityczna. Warto przypomnieć, że reżyser Asghar Farhadi nie jest ulubieńcem władz irańskich, więc nagroda dla niego z pewnością zirytowałaby przedstawicieli wrogiego Amerykanom reżimu. (...) "
więcej pod adresem: http://www.mmwroclaw.pl/404142/2012/2/26/oscary--wroclawscy-znawcy-kina-oceniaja-szanse-agnieszki-holland-sonda?category=news

piątek, 4 listopada 2011

Czas przemiany- recenzja "Służących"


W typowanym do tegorocznych Oscarów obrazie Tate’a Taylora burżuazja nie ma w sobie ani trochę dyskretnego uroku. Amerykański reżyser z ukrycia podpatruje rządzącą jej życiem hipokryzję. W "Służących" oddaje głos tytułowym bohaterkom zmuszonym do funkcjonowania w ramach niesprawiedliwego systemu. Poza jedną humorystyczną sceną klasowego odwetu film Taylora nie przypomina jednak manifestu grona wykluczonych. Zamiast tego "Służące" opowiadają pogodną historyjkę o emancypacyjnej fali, która dociera w końcu nawet na amerykańskie Południe. 

(...) Choć "Służące" mają pretensje do wyrażania treści rewolucyjnych, tak naprawdę są mało odkrywcze. W swojej wizji amerykańskiego Południa sytuują się znacznie bliżej poczciwego "Wożąc panią Daisy" Bruce’a Beresforda niż ekscentrycznej "Północy w ogrodzie dobra i zła" Clinta Eastwooda. Taylor zachowuje również zbyt duży umiar w szkicowaniu napiętych relacji na linii państwo – służba. Pod tym względem znacznie większe emocje niż "Służące" generuje prowokacyjna "Ceremonia" w reżyserii Claude’a Chabrola. Pomimo nadmiernej zachowawczości film Taylora odgrywa jednak rolę nie do przecenienia. Za jego sprawą do konserwatywnego hollywoodzkiego słownika mogą wedrzeć się hasła "emancypacja", "feminizm" i "równość społeczna". Obamowska Ameryka wreszcie może być z siebie dumna.

Całość recenzji opublikowana w dzisiejszym wydaniu "Dziennika"