Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farsa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 maja 2013

Odsłonić nagą prawdę - recenzja "Madrytu 1987"





"Madryt 1987" to przenikliwa farsa, która nieoczekiwanie przekracza granice własnej trywialności.Film Davida Trueby przechodzi od przaśnej anegdoty do zgrabnej metafory, od beztroski Raya Cooneya do egzystencjalnej refleksji Philipa Rotha. Hiszpański reżyser ze swadą snuje opowieść o spotkaniu seksownej adeptki dziennikarstwa i – uznawanego przez nią za autorytet – cherlawego satyra. Kilkugodzinna rozmowa ma w sobie jednocześnie coś z randki, kłótni i mentorskiego wywodu przerywanego co chwilę uwagami krnąbrnej studentki. Próba zdefiniowania własnej relacji prowadzi bohaterów do intrygującej gry zmysłów i intelektu, pożądania i niedostępności.

Reżyser intensyfikuje ekranowe emocje za sprawą wprowadzenia osobliwego konceptu narracyjnego. Intelektualista i jego uczennica pozostają skazani na własne towarzystwo, gdyż przypadkowo zatrzasnęli się w tej samej łazience. Ciasne pomieszczenie urasta na naszych oczach do rangi klaustrofobicznego labiryntu namiętności. Choć atmosfera wokół mężczyzny i kobiety aż kipi od seksualności, reżyser nie pozwala jednak Erosowi, by do reszty zawładnął umysłami bohaterów. David Trueba woli stopniować uczuciowe napięcie, niż rozkoszować się jego spełnieniem, zamiast ostentacyjnych gestów wybiera pełen dwuznaczności dialog.

(...) więcej na łamach Dziennika


wtorek, 23 października 2012

Bajka wysokoprocentowa - recenzja "Whisky dla aniołów" Kena Loacha





Ken Loach serwował już lepsze drinki. Ale nawet w przesłodzonym "Whisky dla aniołów" ujawnia talent godny starego mistrza.

W swoim najnowszym filmie brytyjski reżyser po raz kolejny pochyla się nad losem jednostek wyrzuconych poza nawias społeczeństwa. Tym razem bardziej niż żarliwego bojownika o prawa przegranych przypomina jednak opiekuńczego anioła stróża. Ken Loach czuwa nad swoimi bohaterami, stymuluje ich do działania i dba o powodzenie życiowej misji. Dzięki przyjęciu takiej strategii brytyjski reżyser skutecznie troszczy się również o dobre samopoczucie widza.

W trakcie długiej kariery twórca "Kes" z powodzeniem wykorzystywał już formułę thrillera politycznego czy melodramatu. W "Whisky..." Loach czerpie natomiast garściami z poetyki farsy. Nie bez przyczyny komizm filmu opiera się głównie na jaskrawo podkreślanych różnicach charakterologicznych między bohaterami. Choć rubaszność kolejnych dowcipów chwilami może wydawać się kłopotliwa, doskonale koresponduje z zamierzenie plebejskim duchem opowieści. 

(...) Więcej w piątkowym Dzienniku