Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jesteś bogiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jesteś bogiem. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 sierpnia 2013

Dzieje pewnego uczucia - recenzja "Miłości" Filipa Dzierżawskiego







Dokument Filipa Dzierżawskiego niejako mimochodem rozwiązuje najważniejsze problemy polskiego kina fabularnego. Dzięki „Miłości” otrzymujemy - nareszcie wiarygodną - rodzimą opowieść o dojrzewaniu. Film Dzierżawskiego pokazuje jak mogłoby wyglądać „Wszystko, co kocham”, gdyby jego reżyser inspirował się czymś więcej niż odpryskami własnych wspomnień unurzanymi w estetyce indie- rockowych teledysków. „Miłość” ogląda się jak film zrealizowany pod dyktando muzy Melancholii. Dokument Dzierżawskiego opowiada o – zaimprowizowanej po latach - próbie wskrzeszenia młodzieńczego entuzjazmu tworzenia. Choć wysiłki nie mogą okazać się skuteczne, sama wola ich podjęcia okazuje się zwycięstwem bohaterów. „Miłość” dysponuje także mocą odkłamywania stereotypów. Wyrafinowanym eksperymentom z muzyką jazzową towarzyszy w filmie Dzierżawskiego atmosfera plemiennej narady i buzującej testosteronem kłótni. „Miłość” – tak jak choćby „Jesteś bogiem” Leszka Dawida – z wdziękiem poddaje się nienachalnym interpretacjom politycznym. Dokument Dzierżawskiego rejestruje satysfakcję z łapczywego chłonięcia haustów  wolności. Z biegiem czasu atmosfera wspólnoty ulega jednak rozrzedzeniu, a reżyser z uwagą śledzi skrajnie odmienne sposoby korzystania ze zdobytej niedawno swobody. Wartość „Miłości” i klasa jej bohaterów polega na konsekwencji w obronie własnych wyborów, która nie przekreśla jednak dyskusji na temat ich zasadności.


niedziela, 30 września 2012

Najlepsze filmy III kwartału w polskich kinach



Jak co kwartał, przedstawiam listę 10 ulubionych filmów, które w ostatnich miesiącach miały premiery w polskich kinach. Obok każdego z tytułów - w charakterze uzasadnienia wyboru - zamieszczam fragment swojej recenzji. Zapraszam do lektury!


1. Raj: miłość (Ulrich Seidl)



 "(...)Charakterystyczna dla austriackiego reżysera strategia polega na tym, że równie bolesnej konstatacji nie kwituje jakąkolwiek melancholią. Brak wiary w bohaterów i niechęć do zapewniania widzowi fałszywego pocieszenia wyzwala u Seidla głębokie pokłady czarnego humoru. Właśnie obecność tego elementu w największym stopniu odróżnia film Austriaka od podobnych dzieł w rodzaju „Na południe” Laurenta Canteta. W egzystencjalnej pustce „Raju...” sarkastyczny chichot Seidla wybrzmiewa tym bardziej donośnie.)" Hiro 9/2012


2. Pozdrowienia z raju (Brillante Mendoza)


 "(...) W pozbawionej stylistycznego rozbuchania i histerycznego patosu `a la Hollywood wizji reżyser nie stara się mitologizować ani sprawców, ani ofiar. Ukazani w „Pozdrowieniach...” terroryści bardziej niż religijnych fanatyków przypominają biznesmenów, którzy doskonale poradziliby sobie w korporacyjnej rzeczywistości. Zakładnicy natomiast nie wykazują zdolności do jakiegokolwiek heroizmu. Mendoza próbuje dotrzeć do prawdy o swoich bohaterach raczej poprzez ukazanie ich psychicznej kruchości i fizycznego wycieńczenia." Film 9/2012


3. Alpy (Giorgios Lanthimos)


 "W "Alpach" Giorgios Lanthimos wspina się na wyżyny swoich umiejętności. Grecki reżyser bynajmniej nie ogranicza się do powtórzenia tez zawartych w "Kle". "Alpy" stanowią twórczą kontynuację autorskiego stylu zaproponowanego w poprzednim filmie Lanthimosa. Grekowi po raz kolejny udało się zamanifestować wyrazistą krytykę społeczną ubraną w atrakcyjny kostium surrealizmu. " Dziennik, 24.08.2012


4. Jesteś bogiem (Leszek Dawid)



"(...)"Jesteś Bogiem" ma w sobie siłę, która objawia się nam po to, by powiedzieć: możesz! Wystarczy tylko uświadomić sobie istnienie tej szansy i idących za nią konsekwencji. Tragiczny los Magika boleśnie przypomina, że próba nie zawsze musi zakończyć się sukcesem. Właśnie podjęty przez bohatera wysiłek zbudował jednak jego legendę." Dziennik, 21.09.2012


5.  Ted (Seth McFarlane)


"(...) MacFarlane potrafi płynnie przejść od dosadności do wyrafinowania, a abstrakcyjny charakter części dowcipów zrównoważyć czytelnymi odniesieniami do świata popkultury. Nawet gdy reżyser przekracza chwilami granice dobrego smaku, można usprawiedliwić to tkwiącym w jego opowieści łobuzerskim wdziękiem.", Dziennik, 7.09.2012


6. Akacje (Pablo Giorgelli)


""Akacje" to przewrotne kino drogi zrealizowane na przekór ogranym schematom własnego gatunku. Brawurowy debiut Pablo Giorgellego sprawnie porusza się w przestrzeni między realizmem a tajemnicą, dystansem a bliskością, stagnacją a przemianą. ", Dziennik 24.08.2012


7. Oburzeni (Tony Gatlif)



"Trudno wyobrazić sobie reżysera, który nadawałby się do zrobienia filmu o Ruchu Oburzonych lepiej niż Tony Gatlif. Twórca "Exils" dawał gwarancję, że relacja z masowych protestów przeciw korupcji, dyktatowi systemu bankowego i braku perspektyw na rynku pracy nie zamieni w beznamiętne sprawozdanie. Gatlif przypomniał, że żywiołem jego kina są emocje i nadał "Oburzonym" charakter wykrzykiwanego z pasją sloganu ", Film 07/2012


8. Cztery lwy (Chris Morris)


"(...) Inaczej niż Tarantino, Morris nie wyraża jednak perwersyjnej fascynacji ekranową przemocą. Choć nieporadne działania bohaterów kilkakrotnie doprowadzają do rozlewu krwi, zamierzona kuriozalność tych scen ujmuje je w niemożliwy do przeoczenia nawias. Im bliżej zakończenia, tym stężenie absurdu w „Czterech lwach” staje się coraz większe. Rozgrywający się w trakcie dorocznego londyńskiego maratonu finał z anarchizującą radością sprzeniewierza się wszelkim regułom ekranowej logiki.", Kino 04/2012


9.  Siostra twojej siostry (Lynn Shelton)


"Shelton pozostaje jedną z niewielu reżyserek, które autentycznie zasługują na niemiłosiernie nadużywane porównania do Woody'ego Allena. Imię jednej z bohaterek wespół z fabułą odnoszącą się do skomplikowanych relacji uczuciowych budzi skojarzenia zwłaszcza z filmem "Hannah i jej siostry". Tak jak arcydzieło Allena, opowieść Shelton stawia intrygujące pytania o granice między miłością a zazdrością, lojalnością a niezależnością, namiętnością, a samokontrolą.", Dziennik 31.08.2012


10. Wiedźma wojny (Kim Nguyen)


"Kanadyjski reżyser Kim Nguyen wydaje wojnę hollywoodzkim kliszom. W swoim podejściu do problematyki egzotycznej dla zachodniego odbiorcy unika zarówno melodramatycznej ckliwości, jak i neokolonialnego protekcjonalizmu. Pod tym względem przypomina Joshuę Marstona, który w niedawnym "Przebaczeniu krwi" potrafił wiarygodnie ukazać na ekranie hermetyczną rzeczywistość albańskiej prowincji.", Dziennik 21.09.2012





czwartek, 20 września 2012

Magik ucieka z pola widzenia - wywiad z Leszkiem Dawidem






 W wywiadzie dla "Dwutygodnika" Leszek Dawid opowiada mi o podążaniu z kamerą za postacią Magika, podobieństwie "Jesteś bogiem" do swoich poprzednich filmów i stagnacji w jakiej znalazło się polskie społeczeństwo po transformacji ustrojowej.

(...)


Piotr Czerkawski: Nie jest tajemnicą, że nigdy nie byłeś fanem tego rodzaju muzyki. W jaki sposób udało ci się zdobyć akceptację ludzi hip-hopu i namówić ich do współpracy przy filmie?

Leszek Dawid
: Rahim i Fokus zaakceptowali scenariusz, a potem konsultowali przygotowania z aktorami. Kluczowym momentem była konfrontacja z obrazem na ekranie. Nie bez obaw zdecydowałem się pokazać im film w końcowej fazie montażu. Dotknął ich i poruszył. To było dla mnie bardzo ważne, że ci, o których opowiadam, nie patrzą na film w kategoriach „jak wyglądam na ekranie”, ale odbierają go bardzo emocjonalnie. To zdjęło ze mnie część ciężaru.

A nie obawiałeś się, że skoro muzyka Paktofoniki nie była częścią twojej młodości, to opowieść o zespole nie zaangażuje cię emocjonalnie?

Nie było takiego niebezpieczeństwa, bo „Jesteś Bogiem” od początku wywoływało u mnie duże emocje. Tyle że na zupełnie innej płaszczyźnie. Zafascynowała mnie postać tragicznie zmarłego lidera grupy – Magika. Natomiast to, że nie podchodziłem do filmu o Paktofonice z perspektywy fanowskiej, wydało mi się tylko pomocne. Tak samo zresztą jak i świadomość, że nie kręcimy filmu w rok lub dwa po śmierci Magika, lecz zyskaliśmy znacznie większy dystans czasowy. Od opisywanych wydarzeń minęło już ponad 10 lat...

Gdyby Magik spotkał się z bohaterką twojego poprzedniego filmu – „Ki”, pewnie nie mieliby sobie nic ciekawego do powiedzenia. Mimo wszystko myślę, że w tych dwóch fabułach można znaleźć pewien wspólny mianownik, chociażby charakterystyczną dla ciebie wrażliwość dokumentalisty.


Nigdy nie myślę o tym na planie, ale wydaje mi się, że może ona podświadomie przejawiać się w moim głębokim przywiązaniu do opisywanych postaci. Jeśli nie wiem, jak nakręcić daną scenę, staram się po prostu podążać za bohaterem i zobaczyć, dokąd mnie zaprowadzi. W „Jesteś Bogiem” to zadanie było znacznie trudniejsze niż w „Ki”, bo Magik często uciekał mi z pola widzenia i wcale nie chciał, żebym za nim szedł. To typ bohatera introwertycznego, który większość emocji przeżywa w swoim wnętrzu. Moim obowiązkiem było jedynie dojść jak najbliżej granicy, do jakiej on sam chciał mnie dopuścić.

(....)

Twoje myślenie wydaje mi się charakterystyczne dla człowieka, który wszedł w dorosłe życie w momencie transformacji ustrojowej. Ciekaw jestem, jak z perspektywy czasu oceniasz jej efekty w Polsce?

Martwi mnie to, że coraz rzadziej stawiamy sobie wyzwania. Jako społeczeństwo pogrążamy się w pewnej stagnacji. Chyba trochę na to za wcześnie, bo nie doszliśmy jeszcze do momentu, w którym moglibyśmy być z siebie dumni. Niestety, w naszej mentalności zakorzeniło się myślenie, że jeśli łatwo coś dostajemy, to z miejsca się tym zadowalamy. W ten sposób systematycznie tracimy niezbędną do życia fantazję. Choć przez ostatnie 20 lat zrobiliśmy jako społeczeństwo duży postęp, stajemy się po prostu nudni.

W czasach twojej młodości rzeczywistość była mniej uporządkowana, a pole manewru znacznie większe?

Po ukończeniu technikum rozglądałem się wokół, miałem różne pomysły, ale nie do końca wiedziałem jeszcze, co chcę robić w życiu. Tyle że ta świadomość wcale mi nie przeszkadzała. Podobne myśleli niemal wszyscy moi znajomi. Dziś natomiast o taką postawę byłoby znacznie trudniej. Gdyby ktoś powiedział, że po maturze bierze sobie rok wolnego, żeby pojeździć po świecie i zastanowić się nad swoją przyszłością, nie miałby na to szans. Jeśli nie studiujesz dwóch kierunków i nie biegasz od stażu do stażu, nie istniejesz.

(....) Więcej na stronach Dwutygodnika