Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Fincher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Fincher. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2014

Najbardziej oczekiwane filmy 2014 roku


1. Nimfomanka (Nymphomaniac, Lars Von Trier), polska premiera: 10 stycznia



2. Zaginiona dziewczyna (Gone Girl, David Fincher), 10 października


3. The Grand Budapest Hotel (Wes Anderson), 28 marca


4. Sin City: Damulka warta grzechu (Sin City: A Dame to Kill For), 22 sierpnia





5. Pod mocnym aniołem (Wojciech Smarzowski), 17 stycznia


6. Ona (Her), Spike Jonze, 28 luty


7. Borgman (Alex van Warmerdam), 28 luty


8. Tajemnica Filomeny (Philomena, Stephen Frears), 21 luty 


9. Nieznajomy nad jeziorem (Stranger by the Lake, Alain Guiraudie), 28 luty



10. American Hustle (David O. Russell), 14 luty


niedziela, 28 października 2012

TYLKO KRÓTKO, PROSZĘ: "Skyfall" Sama Mendesa







Jeśli artystyczna klęska „Quantum of Solace” miała być gwoździem do trumny dla bondowskiej serii, „Skyfall” przynosi jej autentyczne zmartwychwstanie. Bodaj od czasu „Dziewczyny z tatuażem” Finchera nie mieliśmy na ekranie filmu, w którym radość ze snucia opowieści tak wyraźnie łączyłaby się z jej formalnym wysmakowaniem. Kunszt „Skyfall” przejawia się w detalach w rodzaju znakomicie wystylizowanej czołówki, czy umiejętnie ilustrującej niektóre sceny energetycznej muzyki. W pojedynczych momentach do "Skyfall" udało się przemycić również autorski styl Sama Mendesa. Dzięki temu równie ważną rolę co bijatyki i strzelaniny w życiu Bonda odgrywa szermierka słowna. Długich wymian zdań między agentem 007 a M czy Garethem Mallorym z pewnością nie powstydziliby się bohaterowie „American Beauty” czy „Drogi do szczęścia”. Niezależnie od tego, „Skyfall” bynajmniej nie zamierza jednak wyrzekać się bondowskiego rodowodu. Przeciwnie, pełen autotematycznych akcentów film Mendesa na każdym kroku próbuje przekonać widzów, że agent 007 nie zasłużył na to, by odsyłać go na emeryturę. Nie bez przyczyny w „Skyfall” rywalizujący z Bondem złoczyńcy uderzają w najbliższe agentowi osoby, a przy okazji przypuszczają atak na jego wspomnienia i tożsamość. Główny bohater po raz kolejny góruje jednak nad wrogami za sprawą swego sprytu, szorstkiego wdzięku i poczucia humoru. W ten sposób udowadnia, że wciąż jeszcze pozostaje nam potrzebny.

Skyfall
Reżyseria: Sam Mendes
Ocena: 8/10 


sobota, 31 marca 2012

Najlepsze filmy I kwartału


Na przekór popularnej ostatnio wśród krytyków tendencji, by pastwić się nad filmową tandetą, postanowiłem skupić się na tym, co faktycznie godne wyróżnienia. Z tej okazji przedstawiam subiektywną listę najlepszych filmów I kwartału roku 2012 w polskich kinach. Tam gdzie to możliwe odsyłam do swoich krótszych lub dłuższych opinii o wybranych tytułach.

1. Człowiek z Hawru (Le Havre, reż. Aki Kaurismaki, dyst. Gutek Film)
2. Wszystkie odloty Cheyenne'a (This Must Be The Place, reż. Paolo Sorrentino, dyst. ITI Cinema)
3. Lollipop Monster (reż. Ziska Riemann, dyst. Aurora Films)
4. Rzeź (Carnage, reż. Roman Polański, dyst. Kino Świat)
5.Dziewczyna z tatuażem (The Girl wih Dragon Tattoo, reż. David Fincher, dyst. UIP)
6. Copie Conforme. Zapiski z Toskanii (reż. Abbas Kiarostami, dyst. Gutek Film)
7. Code Blue (reż. Urszula Antoniak, dyst. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty)
8. Elena (reż. Andriej Zwiagincew, dyst. Against Gravity)
9. Spadkobiercy (The Descendants, reż. Alexander Payne, dyst. Imperial- Cinepix)
10. Artysta (The Artist, reż. Michel Hazanavicius, dyst. Kino Świat)


sobota, 14 stycznia 2012

Stygmat Finchera- recenzja "Dziewczyny z tatuażem"


David Fincher dokonał trudnej sztuki. Reżyser zdystansował się od książkowego pierwowzoru i udanej szwedzkiej ekranizacji, by odcisnąć na „Dziewczynie z tatuażem” autorskie piętno. Zamiast narażać się na spłycenie uprawianej przez Stiega Larssona krytyki mechanizmów państwa opiekuńczego, Fincher zrobił to, co potrafi najlepiej, czyli nakręcił perfekcyjnie wystylizowany kryminał. „Dziewczyna…” trzyma świetne tempo, pozostaje wyczulona na detal i skrywa w sobie autentyczną tajemnicę.  Silnie eksponowane sarkastyczne poczucie humoru odsyła „Dziewczynę…” do klasycznego kina noir. Z drugiej strony wnikliwe przyjrzenie się sile z jaką na współczesną rzeczywistość oddziałują nowe technologie sytuuje film Finchera obok „Autora widmo” Romana Polańskiego. Liczne intertekstualne nawiązania „Dziewczyny…” towarzyszą przekonaniu o unikalności reżysera, który odnalazł w literaturze Larssona swoje ulubione tematy i typy bohaterów. Motyw detektywa próbującego zgłębić rytualną naturę filmowych morderstw wzbudza skojarzenia z „Siedem”,  a Lisbeth Salander jako genialna hakerka- socjopatka wydaje się wytatuowaną i zakolczykowaną wersją Marka Zuckerberga. Jak zwykle u Finchera, fabuła filmu posuwa się do przodu w rytm znakomicie dobranej muzyki. W hipnotyzującej czołówce Karen O przywraca moc „zeppelinowskiemu” klasykowi „Immigrant Song”. Wypełniające resztę filmu kompozycje Trenta Reznora i Atticusa Rossa dyskretnie wspomagają obraz w budowaniu atmosfery podskórnego niepokoju. Mistrzowsko zainscenizowany, perwersyjny finał wzbudza natomiast silne przekonanie, że słuchanie Enyi już zawsze będzie stanowiło formę tortury.

Ocena: 9/10