Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 marca 2013

Stracony weekend - recenzja "Weekendu z królem" Rogera Michella




Film Rogera Michella to rozwlekła i mało zajmująca salonowa dykteryjka. "Weekend z królem" zawodzi jako pozbawiony ognia romans i mało przenikliwy komentarz na temat wzajemnych uprzedzeń między Brytyjczykami a Amerykanami. Podczas jego oglądania trudno zrozumieć nachalnie eksponowane przez dystrybutora porównania do "Jak zostać królem". Daleki od doskonałości komediodramat Toma Hoopera przy filmie Michella urasta do rangi prawdziwego arcydzieła.

Opowieść o spotkaniu króla Jerzego VI z prezydentem Rooseveltem irytuje nie tylko ze względu na swoją błahość. Film Michella ma w sobie tę samą burżuazyjną arogancję, która przeszkadzała w odbiorze chociażby francuskich "Nietykalnych". Mimo że wydarzenia ukazane w "Weekendzie z królem" poznajemy z punktu widzenia dalekiej kuzynki Roosevelta, film ma w sobie poddańczą uległość wobec amerykańskiego przywódcy i jego otoczenia

(...) więcej na łamach Dziennika

 

piątek, 9 listopada 2012

TYLKO, KRÓTKO PROSZĘ: "Pokłosie" Władysława Pasikowskiego




Film Władysława Pasikowskiego jest jak wykład z historii wygłoszony przez porucznika Franza Maurera. „Pokłosie” nie uznaje mętnych tłumaczeń i tchórzliwych usprawiedliwień. Zamiast tego w krótkich, żołnierskich słowach wspomina o hańbie części Polaków, którzy w czasie II wojny światowej aktywnie przyczynili się do zagłady Żydów. Film Pasikowskiego łączy wstyd za postawę naszych rodaków z ulgą wywołaną dzięki wyraźnemu przyznaniu się do winy. Tak jak większość dokonań reżysera, „Pokłosie” ma w sobie kłopotliwą dwoistość. Stanowiące ozdobę filmu szorstko ironiczne dialogi sąsiadują z nieznośnie egzaltowanymi sloganami o „prawdzie” i „sprawiedliwości”. Obecny w „Pokłosiu” patos znajduje uzasadnienie wyłącznie w jednej sekwencji. Wyraźnie wyeksponowany przez reżysera moment, w którym dwaj bracia odkopują kości Żydów zamordowanych przez swojego ojca wzbudza równie duży dyskomfort, co sekwencja zabójstwa polskich oficerów w „Katyniu” Wajdy. Obie sceny stanowią rewers tego samego medalu przedstawiającego skrajne oblicza polskiej mentalności. Rozgrywające się w czasach współczesnych „Pokłosie” wstrząsa jednak z jeszcze jednego powodu. Wszechobecna w sportretowanym przez Pasikowskiego miasteczku zawiść wespół z instynktownym zamiłowaniem do okrucieństwa nie pozostawia wątpliwości. Gdyby tylko pojawi się odpowiedni impuls, wielu bohaterów bez trudu powtórzyłoby zachowanie przodków sprzed 70 lat.

Pokłosie
Reżyseria: Władysław Pasikowski
Ocena: 8/10 


piątek, 27 kwietnia 2012

Zbyt ciężki dowcip - recenzja "Iron Sky"


Przed kilkoma dniami zadarłem z "Nietykalnymi" a dziś wypowiadam wojnę nazistom z Księżyca. W krótkiej recenzji dla "Filmu" tłumaczę dlaczego świetnie zapowiadający się debiut Timo Vuorensoli wydał mi się ostatecznie filmem bardzo niskich lotów.



Całą atrakcyjność "Iron Sky" wyczerpuje streszczenie jego absurdalnej fabuły. Fiński reżyser Timo Vuorensola opowiedział historię grupy nazistów, którzy po upadku II wojny światowej zakładają bazę na Księżycu, gdzie przez kilkadziesiąt lat wychowują nowych wyznawców swojej ideologii. Moment, w którym o istnieniu kosmicznych nazistów dowiadują się Amerykanie, mógłby stać się pretekstem dla istnej eksplozji komizmu.

Niestety, ciężki dowcip Vuorensoli wydaje się odległy o lata świetlne od finezji, z jaką wątki nazistowskie wykorzystywał choćby Quentin Tarantino w "Bękartach wojny". Na domiar złego, humor "Iron Sky" już w momencie premiery wydaje się mocno przeterminowany. Wykpiwana przez reżysera pani prezydent USA wykazuje przecież wyraźne podobieństwo do Sarah Palin.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że amerykańscy satyrycy zużyli komiczny potencjał tej postaci już dawno temu. Pełen wtórności film Vuorensoli łączy z nieudolną republikańską polityk właściwie tylko jedno. "Iron Sky", tak jak Sarah Palin, jak najszybciej powinno znaleźć się na śmietniku historii.